Przegląd Sportowy OnetEsportmaniaInfluencerzyBudda zatrzymany. Kim jest? Matka wyrzuciła go z domu, ojciec zmarł na ławce
Jeśli coś robi, to robi z przytupem i tak, że mówi o nim cała Polska. Tak było, gdy zostawił tajemniczą skrzynkę dla domu dziecka w Długiem koło Krosna, w której znajdowało się 100 tys. zł. Tak było, gdy zorganizował loterię, w której rozdał siedem drogich samochodów, a którą oglądało prawie 700 tys. osób, czym pobił rekord Polski. Tak było, gdy postanowił w ukryciu "wrzucić" 100 tys. zł do puszki na WOŚP. Tak było, gdy rozdał dwa mln zł... w złocie. Teraz jednak pojawiły się nowe szokujące wieści. Kamil "Budda" Labudda został zatrzymany przez CBŚP. Kim jest? Jego życie nie było usłane różami.
14 października 2024, 11:38

- Kamil "Budda" L. to influencer, który zaskakuje nietypowymi, hojnymi akcjami. W swoim życiu doświadczył jednak licznych traum związanych z rodziną i kłopotami finansowymi
- Ojciec był bezdomnym alkoholikiem. Zmarł na ławce w Krakowie. Matka wyrzuciła swojego syna z domu w dniu jego 18. urodzin
- Influencer próbował swoich sił w przeróżnych projektach, aż finalnie skupił się na swojej internetowej działalności, co okazało się "strzałem w dziesiątkę"
- Teraz Budda rozdaje miliony złotych, organizuje gigantyczne loterie, wspiera organizacje charytatywne. Stał się jednym z najbardziej wpływowych polskich twórców internetowych
- Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej Onet.pl
W niedzielę 13 października odbyła się ostatnia loteria, której Budda był twarzą. To miał być koniec jego przygody w internecie. Niespodziewanie w poniedziałek gruchnęły sensacyjne wieści, że ten został zatrzymany przez Centralne Biuro Śledcze Policji (CBŚP). Z tego właśnie względu przypominamy jego sylwetkę i historię jego życia. Oryginalny tekst pochodzi ze stycznia 2024 r.
Ojciec Buddy był alkoholikiem. Zmarł na ławce. Dwa dni wcześniej udzielił jeszcze wywiadu
Budda urodził się w 1999 r., wychowywał się w Krakowie i od dzieciństwa nie miał lekko. Gdy miał zaledwie cztery lata (w 2003 r.) doznał pierwszego, traumatycznego przeżycia. Razem ze swoją rodziną miał wypadek. Przy prędkości 120 km na godz. ich samochód uderzył w drzewo. Babcia zmarła na zawał, a mama przez kilka miesięcy leżała w śpiączce, co wyznał w wywiadzie z Weroniką "Wersow" Sową. Małemu Buddzie nic się nie stało. Później wcale nie było łatwiej.
- Koniecznie zobacz: Budda zatrzymany przez CBŚP. Gruchnęły szokujące wieści
— Widziałem normalnie, jak laska pakuje sobie do buzi 30 tabletek. A rano zobaczyłem sztywniaka z pianą z buzi. I ja to widziałem jako ośmio— czy dziesięciolatek — powiedział w rozmowie na kanale WIP Bros. W domu też nie było lekko. Jego tata był alkoholikiem i przez kilkanaście lat żył na ławce. Ostatecznie zmarł, właśnie na ławce w Krakowie. Dwa dni wcześniej udzielił jeszcze wywiadu dla TVP na temat bezdomności. — Gdyby on to pociągnął, co potrafił, to on byłby w ch** zarobionym gościem. Zajmował się budowlanką, ale taką, że on potrafił wszystko sam z kolegami trzema, czterema, bez zakładania żadnej firmy — powiedział influencer na temat swojego taty.
Znajomy oszukał Buddę za 300 funtów. Praca "na zmywaku" spowodowała "szramę na psychice"
To właśnie dlatego Budda, teraz tak hojnie dzieli się pieniędzmi i sam stroni od alkoholu i innych używek. Jak sam przyznaje, nigdy, nawet na swoich 18. urodzinach nie spróbował alkoholu. W wieku 16 lat youtuber wyjechał do Wielkiej Brytanii, by tam pracować "na zmywaku". Przy tej okazji został oszukany przez znajomego, który zapewniał go o tym, że praca nie będzie tak trudna, a okazała się katorgą. Dostał za to... 300 funtów. — I teraz on za te 300 funtów zrobił mi taką szramę na psychice, że dziś te 300 funtów bym mu do dzioba wsadził i go udławił tymi 300 funtami — powiedział w wywiadzie u "Dużego w Maluchu".
Po krótkim epizodzie w Wielkiej Brytanii Budda wrócił do Polski i jako 16-latek razem ze swoją dziewczyną — Aleksandrą — która była już pełnoletnia, kupił pierwsze auto za 2,5 tys. zł. Influencer od nastoletnich lat był "fanem" szybkiej jazdy, a to za sprawą swojego brata, z którym często jeździł. Końcówka dzieciństwa ponownie jednak nie była zbyt kolorowa. Po wspomnianym wypadku w dzieciństwie mama Buddy zaczęła mieć problemy psychiczne. — Uszkodzona głowa i długie nieleczenie psychiatryczne spowodowało to, że tak jak mówię, o godz. 18.00 potrafiła wejść i pochwalić, a o godz. 18.30 potrafiła wjechać z buta — opisywał.
Mama wyrzuciła go z domu w dniu 18. urodzin. — Uznała, że tak mi będzie lepiej, tak będzie łatwiej — ujawnia Budda
Najgorsze nastąpiło dopiero za jakiś czas. — W dniu 18. urodzin eksmisja. Eksmisja do kolegi na dwa tygodnie. Mama uznała, że tak mi będzie lepiej, tak będzie łatwiej. [...] Wyrzuciła mnie w dniu 18. urodzin od razu po tym, jak wróciłem ze szkoły w osiemnastkę i uważała, że to jest dobra decyzja. Miała takie zaburzenie. Była pewna, że decyzja, którą ona podejmuje, musi być słuszna. Nie może być tak, że decyzja, którą ona podejmuje, jest jakkolwiek błędna — powiedział influencer u wspomnianego "Dużego w Maluchu". Od tamtego dnia Budda nie rozmawiał ze swoją matką.
- Sprawdź też: Stało się! Budda kończy karierę. Pożegnał się hucznie i z przytupem
Później zamieszkał z bratem, co nie potrwało zbyt długo, ponieważ dostał on wezwanie do odbycia kary więzienia. Dlatego internetowy twórca musiał przenieść się najpewniej do rodziców swojej dziewczyny i wtedy też zaczął pracę w call-center, która nie należała do najuczciwszych. "Wciskałem największe dziadostwo tym ludziom. [...] Jako 18-latek zarabiałem 7-10 tys. zł" — przyznał. W międzyczasie influencer miał okazję pracować również jako kierowca Ubera nawet po 17 godzin dziennie. To wszystko pozwoliło mu po pewnym czasie się usamodzielnić.
Pierwsze sportowe auto, kłopoty z jego spłatą i "bananowy" kontent. Kariera Buddy ruszyła
Kupił swoje pierwsze sportowe auto, które tak naprawdę było "strzałem w dziesiątkę". Początkowo Budda miał problemy ze spłacaniem zobowiązań, to jednak zmieniło się, gdy zaczął wypożyczać samochód znajomym. A to zainspirowało go do założenia własnej wypożyczalni aut. Wtedy również rozpoczęła się jego przygoda w internecie. Profil na Instagramie zdobywał obserwujących ze względu na kontrowersyjny, "bananowy" kontent, a sam Budda zaczął pojawiać się nawet na filmach niektórych znanych influencerów.
Później szło już z górki. Pojawiły się współprace, chociażby z Michałem "Boxdelem" Baronem, pierwsza akcja, w której youtuber pomógł bezdomnemu Grzegorzowi i inne ważne wydarzenia. Nie zabrakło jednak także tych nieprzyjemnych zdarzeń. W 2020 r. ktoś rozbił toyotę suprę z jego wypożyczalni i uciekł z miejsca zdarzenia. W efekcie tego zdecydował zakończyć biznes z wypożyczalnią. Próbował swoich sił jeszcze w kilku innych projektach, ale finalnie wszystkie doprowadziły do tego, że skupił się na własnym kanale na YouTubie i innych mediach społecznościowych, a to ponownie okazało się najprawdopodobniej najlepszą możliwą decyzją.
Budda ma wielkie serce. Paczka dla domu dziecka. 100 tys. zł na WOŚP i gigantyczna loteria
Zaczęły się konkursy, rozdawanie pieniędzy widzom, pomoc zwierzętom i inne liczne akcje, w których Budda pokazywał swoje ogromne serce. Śmiało można stwierdzić, że jednym z najważniejszych wydarzeń było, to gdy w lipcu 2023 r. zostawił tajemniczą skrzynkę pod domem dziecka we wsi Długie koło Krosna. W momencie kontroli, czy paczka na pewno jest bezpieczna, do redakcji portalu Krosno112.pl zadzwonił mężczyzna, który przekazał, że kod do kłódki to 7777. Po otworzeniu kufra funkcjonariuszom policji ukazało się kilka kilogramów słodyczy i 100 tys. zł w gotówce.
- Polecamy: A jednak. PRIME ogłasza hit! Szokująca walka z udziałem Marianny Schreiber
Kolejnym kamieniem milowym była bez wątpienia loteria, która miała miejsce w połowie stycznia. Do zdobycia w niej było m.in. siedem samochodów: BMW M3 i Mercedes A45 AMG (to nagroda główna, plus 30 tys. zł i kask sportowy), Audi RS6, Toyota Supra i trzy sztuki BMW e46 z 2000 r. W puli było też po 10 iPhone’ów 15, laptopów Acer Nitro 5 i konsol PlayStation 5. Transmisja osiągnęła historyczny poziom, ponieważ w szczytowym momencie oglądało ją prawie 700 tys. osób. Tym samym Budda pobił rekord Polski w liczbie widzów na transmisji na żywo w jednym momencie!
Z roku na rok influencer pokazywał też, jak chętnie wspiera Wielką Orkiestrę Świątecznej pomocy. Co edycję podwyższał kwotę, którą przekazywał wolontariuszom. Było 10 tys. zł, było 20 tys. zł, było też 50 tys. zł, a w tym roku po raz kolejny stawka się podwoiła i influencer wrzucił do puszki w Krakowie całe 100 tys. zł, o czym poinformował nawet sam Jerzy Owsiak na konferencji prasowej. Budda zrobił to, przebierając się za staruszka.
Budda znów przebija sam siebie. Rozdał dwa mln zł. Szaleństwo
Od stycznia nie minęło wiele czasu, a internetowy twórca po raz kolejny, bardzo szybko przekroczył granice. W marcu w kinach w całej Polsce premierę miał jego film "Budda. Dzieciak '98", który pobił rekordy popularności, a już w kwietniu działalność rozpoczęła jego nowa inicjatywa — DOZE. Nie będzie ona jedynie marką produktów, a całym ruchem, w który mają być zaangażowani nawet jego fani.
- Nie przegap: Sąd zdecydował w sprawie Sylwestra Wardęgi. Dostał zakaz
Z tej okazji Budda rozdał... dwa mln zł. I to nie w klasycznej, gotówkowej formie. Tym razem było to... prawdziwe złoto. Brzmi abstrakcyjnie, ale to naprawdę się wydarzyło! Dwójka jego fanów otrzymała te pieniądze po tym jak przeszli kilka etapów eliminacyjnych, a następnie wygrali specjalnie przygotowany z tej okazji turniej.
Koniec kariery, ostatnia akcja i wielkie serce dla powodzian
Niedługo później jednak gruchnęły szokujące wieści. Budda postanowił, że to jego ostatnie chwile w przestrzeni publicznej. Influencer ujawnił, że jest zastraszany i szantażowany, a według niego internet stał się dużo bardziej toksycznym miejscem niż kiedyś. I z tego powodu ogłosił też, że zamierza usunąć się w cień. Była to dla niego wymarzona okazja, aby zorganizować prawdopodobnie ostatnią wielką loterię, w której ponownie rozda siedem drogich samochodów i wiele innych nagród.
- Zobacz więcej: Budda wybudował osiedle dla powodzian. Niesamowity gest. "Pomógł potrzebującym"
Nagle jednak pojawiła się pilniejsza potrzeba. W trakcie realizacji jego ostatniego projektu południowo-zachodnią część Polski nawiedziły wielkie powodzie, które zalały wiele miast i miejscowości. Budda nie przeszedł wobec tego obojętnie. Wykorzystał środki, którymi dysponuje, aby pomóc ofiarom powodzi i "postawił" w Paczkowie pierwsze cztery domy, w których zamieszkają rodziny z dziećmi, których dotychczasowe miejsca zamieszkania zostały doszczętnie zniszczone. A to nie wszystko, ponieważ internetowy twórca zapowiedział, że dalej będzie angażował się w pomoc dla powodzian i na tym nie skończy.
Łącznie influencer rozdał miliony złotych w ramach różnych akcji. Na WOŚP, na zwierzęta, na dom dziecka czy po prostu swoim widzom. Dało mu to ogromną popularność i sympatię. Aktualnie jego kanał na YouTubie ma ponad 2,4 mln subskrypcji. Na Instagramie ma 2,3 mln obserwujących. Budda stał się jednym z najbardziej wpływowych polskich twórców internetowych i znają go już nie tylko młodzi. Udało mu się przebić nawet do świadomości osób spoza internetowego świata. Choć trzeba przyznać, że droga do tego była bardzo wyboista i na różnych etapach niewiele brakowało, aby jego życiowa sytuacja teraz nie wyglądała, tak jak wygląda.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Źródło:esportmania.pl
Data utworzenia:
14 października 2024 11:38
influencerPolskaloteriaYouTubeBoxdelDzieciństwoInstagramWOŚPWielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
Chcesz wyrazić swoje zdanie? Napisz komentarz i podziel się swoim punktem widzenia!